Tylko w cichości usłyszysz trzepot skrzydeł ćmy.

o mnie

Skoro już tutaj zawędrowałeś

Witam Cię nieznajomy w moich skromnych progach.

Mam na imię Patryk i na co dzień pracuje przy obróbce stali.

Selador Blue to moje drugie imię – ma swoją własną, wyjątkową historię. Może kiedyś Ci ją opowiem.

Każdą wolną chwilę – o którą muszę nieraz zawalczyć – poświęcam na rozwój w sferze muzycznej.

Śpiewam. Gram na gitarze akustycznej, elektrycznej i basowej. Gdy trzeba, dogram prostą partię klawiszy. Komponuję, aranżuję, produkuję. Piszę też teksty.

To wszystko, by wyrazić siebie.
W każdej z tych sfer podążam za wewnętrznym głosem…

Głosem Intuicji.

Więc… kim jestem?
Nie będę siebie szufladkował, ale wiem, że lubię muzykę i pragnę się nią dzielić 🙂

Moja muzyczna droga

A zaczęło się od ...

. . . dziecięcych eksperymentów na keyboardzie, później pojawiła się wieża hi-fi i słuchanie różnych pożyczonych płyt CD. 

Pierwsze akordy na gitarze pokazał mi mój brat, Bajo. Samodzielnie uczyłem się grać i komponować, aż w liceum założyłem swój pierwszy zespół.

Z czasem zainteresowałem się zabawą w DAW-ie — początkowo byłem zagubiony, ale fascynacja rosła. Podczas studiów doświadczyłem pierwszego muzycznego „flow” z innymi muzykami. 

Po studiach wyjechałem za granicę i po powrocie stanąłem na rozdrożu: kariera zgodna ze studiami albo rozwój zespołu i niższe zarobki. Wybrałem muzykę — chociaż czasem mam wrażenie, jakby to ona wybierała za mnie. Zacząłem grać na basie w projekcie rockowym i weselnym.

Po odejściu z ww projektów, przyszedł przedziwny i kluczowy moment. Postanowiłem, że zacznę śpiewać. Z Bajem założyliśmy autorski projekt i …

… po 3 miesiącach zaśpiewałem na scenie. Jednak i z tego projektu odszedłem — wciąż szukając siebie. Było trudno, ale się nie zatrzymałem.

Do tej pory jestem głównie samoukiem. Uczę się intuicyjnie, czasem trafiając na cenne warsztaty i nauczycieli. Od jakiegoś czasu gram też na ulicy – to surowa, szczera forma kontaktu z ludźmi 
i pole do pokonywania własnych lęków. 

Nie mam spektakularnych sukcesów, ale każdą wolną chwilę poświęcam muzyce, bo to nie jest hobby – to część mnie. Idę tą drogą uczciwie i po swojemu.

Miłość do Muzyki

Zrodziła się z czasem

Muzyka to moje paliwo – daje mi siłę, aby wstać z łóżka.

Muzyka to mój motor – napędza mnie, pomaga utrzymać dyscyplinę i zaangażowanie.

Muzyka to moja tarcza – chroni mnie przed nadmiernym korzystaniem z rozpraszaczów dzisiejszego świata : Facebookiem, Instagramem, Tiktokiem, telewizją czy innymi używkami. 

Muzyka to moja droga – dzięki niej każdy dzień staje się formą medytacji i osobistej modlitwy.

Muzyka to mój cel – każdy ukończony utwór daję mi ogromną satysfakcję i prawdziwą radość. To jak wejście na szczyt i rozkoszowanie się widokiem.

Muzyka to coś więcej niż pasja – towarzyszy mi od wielu lat i wciąż chcę, by była częścią mojego życia. Prowadzi mnie do siebie, do ludzi, do wewnętrznego spełnienia i spokoju.

Muzyka jest wszędzie.
Ona mówi tam, gdzie słowa milkną.

Twórczość

Jak się do tego zabieram

Tworzę to, co czuję.

Najczęściej zaczyna się od gitary i intuicyjnego szukania dźwięków, które podpowiada mi dusza. Czasem inspiruje mnie melodia w głowie, rytm śpiewu ptaka, kapania wody z kranu, czy chwila ciszy – wtedy siadam z gitarą albo otwieram projekt w komputerze, żeby to uchwycić.

Komponuję, piszę teksty, produkuję – bez sztywnego stylu, kierując się emocją i intencją. Lubię eksperymentować, działam intuicyjnie, ale z coraz większą świadomością. Cenię wyrazistość, harmonię, klimat i wolną przestrzeń na ciszę.

Publikuję swoje utwory i proces twórczy w social mediach, a ta strona to mój drugi pokój, moje miejsce w sieci – połączenie portfolio, dziennika drogi i przestrzeni do współpracy.

Wszystko jest w procesie, ale każdy krok przybliża mnie do miejsca, w którym chcę być – twórczo i życiowo.

Wizja i przyszłość

Dokąd idę

Przed sobą widzę drzwi, drzwi do piwnicy, a za nimi schody w dół, bez światła, bez końca. Przede mną tylko jakaś mała, świecąca i tajemnicza ćma, która prowadzi mnie na jeden krok do przodu.  

To wyobrażenie … tylko i wyłącznie pcha mnie do tego by za nią podążać.  Dalej i głębiej…

Wyobrażenie pięknego miejsca, gdzie muzyka staje się mną, a ja staję się muzyką.

Gdzie i Ciebie również zapraszam. W tę niepewność. 

Gdzie w ciemności zaczynam widzieć nuty. A nuty stają się mną.

Łącząc się z Ciszą.

Znikam.